





























W przetargach samorządowych, ale i centralnych w całej Polsce, coraz częściej firmy są pozbawiane wadium. Wszystko przez to, że dołączone do oferty dokumenty są niekompletne. W takich sytuacjach przedsiębiorcy są wzywani do ich uzupełnienia. Jeśli nie uda im się tego zrobić na czas, tracą wadium.
Firma, która nigdy nie wybudowała mostu, będzie mogła otrzymać takie zamówienie. Wystarczy, że zwróci się o wsparcie do inwestora, który uczestniczył w podobnych przedsięwzięciach. Firmy startujące w przetargach muszą spełniać stawiane przez zamawiającego warunki. Wymaga się od nich posiadania określonej ilości środków finansowych lub zdolności kredytowej, sprzętu i doświadczenia. To ostatnie weryfikuje się na podstawie wcześniej zrealizowanych podobnych inwestycji. Dlatego też w przetargu np. na budowę drogi mogą startować tylko firmy, które wcześniej już to robiły. Niebawem ma się to zmienić. Przyjęty przez rząd projekt nowelizacji prawa zamówień publicznych zakłada, że wykonawcy będą mogli polegać na wiedzy, doświadczeniu, potencjale technicznym, osobach zdolnych do wykonania zamówienia, a także zdolności finansowej innych podmiotów. Wystarczy, że dołączą do oferty ich pisemne zobowiązanie. – Pozwalają na to przepisy wspólnotowe. Nie widzę więc powodów, dla których w Polsce miałoby być inaczej. Dzięki temu zwiększy się konkurencyjność na rynku – mówi Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.
Nie można tak ustawić parametrów zamawianego sprzętu, że spełnia je tylko jeden produkt. Naczelną zasadą udzielania zamówień publicznych jest umożliwienie uczciwej konkurencji. Zamawiający ma prawo określić, co chce kupić, ale nie może tego zrobić w taki sposób, że wymagania będzie w stanie spełnić tylko jedna firma.
Od października 2008 r. wykonawca, który na wezwanie zamawiającego nie uzupełni brakujących lub wadliwych dokumentów, traci wadium. Efekty nowej regulacji już widać.
Niedawno firma Commercial Union startowała w przetargu na ubezpieczenie Kompanii Węglowej. W dokumentach zabrakło zaświadczenia z banku na temat zdolności kredytowej. Spółka nie otrzymała go na czas i nie uzupełniła na wezwanie dokumentów. Została wykluczona z przetargu i dodatkowo poinformowana o zatrzymaniu 150 tys. zł wadium. W innym przetargu prawie 9 tys. euro straciła firma Polagen. Nie uzupełniła w terminie zaświadczeń z Krajowego Rejestru Karnego i ZUS. Z informacji docierających do „Rzeczpospolitej” wynika, że coraz więcej przedsiębiorców ma straty z powodu złej regulacji. W małych przetargach są to kwoty liczone w tysiącach złotych, w dużych mogą być miliony.
Firmy budowlane będą mogły dostać zaliczkę na inwestycje publiczne. Dzięki temu będą mniej zależne od banków, które zaostrzyły wymagania kredytowe. To jedna ze zmian proponowanych w nowelizacji przepisów o przetargach, która właśnie została skierowana do uzgodnień międzyresortowych.
Zgodnie z przepisami wadium w pieniądzu wpłaca się przelewem na rachunek bankowy wskazany przez zamawiającego. Dlaczego przelewem,a nie w gotówce? Art. 45 ust. 7 prawa zamówień publicznych, który ten obowiązek wprowadza miał utrudniać pranie brudnych pieniędzy poprzez przepuszczenie ich przez konto urzędu. Jeszcze do niedawna najczęściej uznawano, że jeśli przedsiębiorca przyniesie gotówkę i wpłaci ją w okienku bankowym na konto zamawiającego to powinien zostać wykluczony z przetargu. Przeczy temu aktualne orzecznictwo.
Zamawiający może dokonać zmiany postanowień zawartej umowy w stosunku do treści oferty tylko w szczególnie uzasadnionych okolicznościach. Artykuł 144 prawa zamówień publicznych wprowadza generalny zakaz zmian postanowień zawartej umowy w stosunku do treści oferty, na podstawie której dokonano wyboru wykonawcy. Ratio legis wymienionego przepisu wskazuje, że zakazane są jedynie takie zmiany umowy, które odnoszą się do treści oferty. W związku z tym dopuszczalne są zmiany zawartej umowy dokonywane w pozostałych zakresie, czyli niedotyczące treści oferty. Należy jednak podkreślić, że ustawodawca przewidział odstępstwo od wskazanego zakazu zmian umowy w stosunku do treści oferty. Warunki dopuszczalności zmiany w tym zakresie zostały w prawie zamówień publicznych zaostrzone.
W przetargu ograniczonym zamawiający sam określa, ilu wykonawców zaprosi do złożenia ofert. Liczbę tę wskazuje w ogłoszeniu, przy czym nie może zaprosić mniej niż pięć firm i nie więcej niż 20. Jeśli wniosków o dopuszczenie do przetargu jest więcej, niż wynika to z ogłoszenia, o tym, kto przejdzie do drugiego etapu, decyduje liczba punktów przyznawanych za spełnienie warunków.
Szkopuł w tym, że przepisy nie przewidziały, iż kilka firm może osiągnąć taką samą punktację. Zamawiający stają wówczas przed poważnym dylematem – unieważniać przetarg czy też zapraszać do niego więcej firm, niż zakładali w ogłoszeniu.
Z powodu osłabienia złotego firmy, które wygrały przetargi, mają kłopot. Prawo nie pozwala im zmieniać umów. A jeśli je zerwą, trafią na czarną listę nierzetelnych wykonawców.
Konsorcja nękają urzędników setkami nieprecyzyjnych pytań do specyfikacji przetargowych. Urzędnicy doprecyzowują dokumentację, przekładając nawet kilkanaście razy terminy otwarcia ofert. Urząd chce, aby pytania wpływały do zamawiającego w odpowiednim czasie umożliwiającym mu przygotowanie wyjaśnień.