





























Coraz głośniejsze stają się polemiki odnośnie wprowadzenia nowego zawodu: konsultanta ds. zamówień publicznych. Pomysł budzi wiele wątpliwości. Z jednej strony instytucja konsultanta ds. zamówień publicznych przyczyni się do polepszenia usług świadczonych przez tzw. doradców z zakresu zamówień publicznych. Z drugiej strony przyczyni się to do zawężenia grypy konsultantów i tym samym do oczywistego podwyższenia cen świadczonych przez nich usług.
Coraz głośniejsze stają się polemiki odnośnie wprowadzenia nowego zawodu: konsultanta ds. zamówień publicznych. Pomysł budzi wiele wątpliwości. Z jednej strony instytucja konsultanta ds. zamówień publicznych przyczyni się do polepszenia usług świadczonych przez tzw. doradców z zakresu zamówień publicznych. Z drugiej strony przyczyni się to do zawężenia grypy konsultantów i tym samym do oczywistego podwyższenia cen świadczonych przez nich usług.
Sami doradcy zastanawiają się nad autoregulacją. Jednym z pomysłów jest stworzenie w Polsce filii międzynarodowej organizacji Chartered Institute of Purchasing & Supply (CIPS), która skupia specjalistów zajmujących się m.in. zamówieniami publicznymi. Członkostwo w CIPS będzie uzależnione od pozytywnego wyniku licznych testów weryfikujących wiedzę kandydatów. Ale czy wprowadzenie tego rodzaju weryfikatora umiejętności jest konieczne? Czy zasady wolnego rynku nie przyczynią się do tzw. naturalnej eliminacji nierzetelnych i niekompetentnych ekspertów? Czy konieczne jest tworzenie kolejnej instytucji sprawdzającej wiedzę i wystawiającej certyfikaty?