
Zarządcy specjalnych stref ekonomicznych obawiają się, że obowiązek stosowania przepisów o zamówieniach publicznych utrudni im działalność i zniechęci inwestorów.
Działające od kilkunastu lat specjalne strefy ekonomiczne dotychczas tkwiły w przekonaniu, że nie podlegają przepisom o zamówieniach publicznych. Ich zarządzaniem nie zajmują się przecież publiczne instytucje, tylko spółki prawa handlowego.
– Przez wszystkie te lata nikt nigdy nie wskazywał nam obowiązku stosowania przepisów o zamówieniach. Co więcej, byliśmy kontrolowani przez Najwyższą Izbę Kontroli, która potwierdziła, że realizujemy inwestycje zgodnie z prawem – podkreśla Cezary Tkaczyk, prezes zarządu Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Starachowice”. Sytuację zmieniły opisane niedawno przez DGP dwie opinie Urzędu Zamówień Publicznych. Zarówno w jednej, jak i w drugiej stwierdzono, że spółki kierujące strefami podlegają ustawie – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późn. zm.).
To zaś wiązałoby się z większym rygoryzmem w realizacji projektów oraz możliwością ich przeciągania się w czasie. W ostatecznym rozrachunku mogłoby to spowodować odpływ inwestorów.
Więcej czytaj w Gazecie Prawnej z 6sierpnia 2012 roku.