





























Sejm w środę rozpoczął pracę nad zmianami prawa zamówień publicznych. Największe kontrowersje w środowisku przedsiębiorców budzi podwyższenie progów, od których wykonawcy będą mogli składać odwołania. Dziś prawo to przysługuje wykonawcom przy zamówieniach o wartości powyżej 60 tys. euro. Projekt nowelizacji przesuwa ten próg do 137 tys. euro dla zamówień rządowych i 211 tys. euro dla zamówień samorządowych. Poniżej tych wartości wykonawcy będą mogli jedynie składać protesty. Te zaś rozstrzygną sami zamawiający. Firmy startujące w przetargach obawiają się, że po zmianach urzędnicy staną się bezkarni. Czy słusznie?
Sejm w środę rozpoczął pracę nad zmianami prawa zamówień publicznych. Największe kontrowersje w środowisku przedsiębiorców budzi podwyższenie progów, od których wykonawcy będą mogli składać odwołania. Dziś prawo to przysługuje wykonawcom przy zamówieniach o wartości powyżej 60 tys. euro. Projekt nowelizacji przesuwa ten próg do 137 tys. euro dla zamówień rządowych i 211 tys. euro dla zamówień samorządowych. Poniżej tych wartości wykonawcy będą mogli jedynie składać protesty. Te zaś rozstrzygną sami zamawiający. Firmy startujące w przetargach obawiają się, że po zmianach urzędnicy staną się bezkarni. Czy słusznie?
Więcej czytaj w Rzeczpospolitej z dnia 11 stycznia 2007 roku.
Temat: Firmy muszą dostać specyfikację warunków całkowicie za darmo
Zgodnie z treścią art. 37 ust. 1 specyfikację istotnych warunków zamówienia przekazuje się nieodpłatnie, z zastrzeżeniem art. 42 ust. 2, który mówi, że opłata, jakiej można żądać za specyfikację istotnych warunków zamówienia, może pokrywać jedynie koszty jej druku oraz przekazania. Tymczasem z sygnałów od czytelników "Rzeczpospolitej" wynika, że zamawiający pobierają pieniądze za specyfikacje również winnych trybach niż przetarg nieograniczony. Okazuje się, że urzędnicy w korzystny dla siebie sposób interpretują przepis nakazujący bezpłatne przekazanie specyfikacji. Według nich zabrania on im jedynie pobierać opłaty za przesłanie specyfikacji, ale za druk już nie.
Więcej czytaj w Rzeczpospolitej z dnia 9 stycznia 2007 roku.