





























Zgodnie z przepisami już 12 października zespoły arbitrów powinna zastąpić Krajowa Izba Odwoławcza. Pięciomiesięczny okres vacatio legis na utworzenie nowego 25-osobowego organu był zbyt krótki dla polskiej administracji nadzorującej zamówienia publiczne. Niepowołanie na czas nowych arbitrów oznacza dla przedsiębiorców opóźnienia w rozpatrywaniu odwołań. Problemy czekają też zamawiających. Nie będą mogli zawrzeć umowy w sprawie zamówienia publicznego do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia protestu.
Czy ustawa z 7 września 2007 r. o przygotowaniu finałowego turnieju Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA Euro 2012 wprowadza procedury pozwalające na szybkie wyłonienie projektantów i budowniczych stadionów? Wydawałoby się, że możliwości są tu bardzo duże i tkwią w art. 21 specustawy o Euro 2012.
Bariery formalnoprawne blokują wspólne inwestycje samorządów i przedsiębiorców na podstawie ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP) z 2005 roku (Dz.U. nr 21, poz. 1420). Przekonało się o tym wielkopolskie miasto powiatowe Wągrowiec, które jako pierwsze w Polsce próbowało przeprowadzić partnerski projekt na budowę Centrum Rekreacji Wodnej na podstawie ustawy o PPP.
Z danych przedstawionych przez Krajową Radę RIO wynika, że samorządy naruszyły prawo łącznie ponad 16,5 razy. Najwięcej problemów jednostkom samorządu terytorialnego sprawiają księgowość i rachunkowość budżetowa, realizacja dochodów i przychodów, wydatków i rozchodów, a także przepisy o zamówieniach publicznych. Należy przy tym zaznaczyć, że naruszenia przepisów o zamówieniach publicznych oznaczają jednocześnie naruszenia dyscypliny finansów publicznych. W oparciu o wyniki kontroli izb rzecznicy dyscypliny finansów publicznych skierowali prawie 400 zawiadomień o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych, najwięcej dotyczyło właśnie zamówień publicznych.
Nowe przepisy doprowadziły do tego, że urzędnicy chętnie rezygnują z udzielania zamówień publicznych w trybach konkurencyjnych. Zamiast tego wybierają procedurę zamówienia z wolnej ręki. Dzieje się tak, mimo że cały system udzielania publicznych zamówień opiera się na pierwszeństwie trybów konkurencyjnych, czyli przetargu nieograniczonego oraz ograniczonego. Tendencję tę umacnia sam ustawodawca w przepisach o Euro 2012, dzięki którym spółki celowe będą mogły zawierać kontrakty z wykonawcami wybranymi bez przetargu.
Przetarg nie zawsze gwarantuje uczciwą konkurencję w ubieganiu się o zamówienia publiczne. Zdarza się, że wykonawcy ustalają między sobą warunki składanych ofert. Te nielegalne praktyki przedsiębiorców mają wpływ na poziom cen oraz jakość oferowanych konsumentom produktów i usług. Nie pozostają również bez wpływu na rynkowych konkurentów.
Wielu gminom nie starcza pieniędzy na wszystkie inwestycje. Tymczasem przepisy pozwalają, by realizowały je prywatne firmy za własne pieniądze. Korzyść jest obopólna – mieszkańcy mogą korzystać z nowego parkingu czy basenu, a inwestor prywatny czerpie z tego dochód przez określony w umowie czas. Nie chodzi tu o partnerstwo publiczno-prywatne, gdyż ono od lat nie funkcjonuje. Przede wszystkim dlatego, że są potrzebne zbyt skomplikowane, czasochłonne i kosztowne analizy. Projekt nowej ustawy, która ma nieco złagodzić te wymagania, został przez rząd przygotowany, ale z powodu skrócenia kadencji Sejm nie zdążył się nim już zająć. A przecież to samo można osiągnąć na podstawie przepisów o zamówieniach publicznych. Pozwalają one udzielać tzw. koncesji na roboty budowlane, przy których prywatna firma finansuje koszty.
Zgodnie z art. 46 ust. 3 ustawy Prawo zamówień publicznych zamawiający ma obowiązek zażądać od wykonawców ponownego wniesienia wadium, jeżeli w wyniku ostatecznego rozstrzygnięcia protestu unieważniono czynność ich wykluczenia lub odrzucenia ich oferty. Przepis ten wskazuje jednocześnie, że wezwanie to należy kierować do wykonawców, którym zwrócono wadium na ich wniosek po wykluczeniu ich z postępowania lub odrzuceniu ich oferty. Pojawia się jednak problem, co zrobić w sytuacji, gdy firma ubiegająca się o zamówienie nie zażąda zwrotu wadium, a jego ważność wygaśnie.
Zgodnie z art. 46 ust. 3 ustawy Prawo zamówień publicznych zamawiający ma obowiązek zażądać od wykonawców ponownego wniesienia wadium, jeżeli w wyniku ostatecznego rozstrzygnięcia protestu unieważniono czynność ich wykluczenia lub odrzucenia ich oferty. Przepis ten wskazuje jednocześnie, że wezwanie to należy kierować do wykonawców, którym zwrócono wadium na ich wniosek po wykluczeniu ich z postępowania lub odrzuceniu ich oferty. Pojawia się jednak problem, co zrobić w sytuacji, gdy firma ubiegająca się o zamówienie nie zażąda zwrotu wadium, a jego ważność wygaśnie.
Zgodnie z podstawową zasadą określoną w przepisach prawa zamówień publicznych protest wnosi się w terminie siedmiu dni od dnia, w którym powzięto lub można było powziąć wiadomość o okolicznościach stanowiących podstawę do jego wniesienia. Niebagatelne znaczenie ma również zastrzeżenie poczynione przez ustawodawcę, iż protest uważa się za wniesiony z chwilą, gdy dotarł on do zamawiającego w taki sposób, że mógł zapoznać się z jego treścią. Konsekwencją zapisów ustawowych jest to, że wykonawcy coraz częściej borykają się z problemem, kiedy mija termin na złożenie protestu. Czy można go przesłać do północy ostatniego dnia, czy też do godziny, w której urząd kończy pracę?